Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dzięki uprzejmości firmy Home&You mogłem przetestować nowe świece Aroma Home wyprodukowane we współpracy z Dorotą Szelągowską. Napisałbym Panią, ale to jakoś postarza i nie pasuje mi do tej osoby dlatego w dalszej części będę pisał po prostu po imieniu, bo czuję, że mogłaby być nawet moją kumpelą. :)
Samej sieci sklepów Home&You chyba przedstawiać nie muszę, ale może nie każdy zna Dorotę. Prawdę mówiąc ja sam wiem tylko tyle, że ma w telewizji TVN Style program Dorota Was urządzi, gdzie dekoruje uczestnikom wybrane pomieszczenia i jest córką pisarki Katarzyny Grocholi. Telewizora nie posiadam, a program widziałem przelotem, gdy oglądała go mama i zaciekawiony zasiadałem na kanapie. Przyciągnęła mnie niesamowicie pozytywna energia bijąca od Doroty i ciekawe pomysły, a w ostateczności efekty metamorfoz.
Na dobry początek zaproponowano cztery zapachy: konfitura malinowa, świeże powietrze, jesienny deszcz oraz kadzidło i popiół. Ja otrzymałem dwa ostatnie i trochę szkoda, że mnie nie zapytano co preferuję, bo nie przepadam za świeżymi i męskimi zapachami, a oba takie właśnie są. Pewnie zbyt cukierkowe kolory nie pasowały im do mężczyzny, a prawdziwy różu się nie boi! :) Za to wąchając w sklepie najbardziej podobały mi się te których nie otrzymałem, ale darowanemu koniowi w zęby zaglądać nie będę. :)
Wszystkie świece posiadają drewniany knot które ku mojemu zdziwieniu charakterystyczny odgłos palonego drewna wydają tylko na początku, a potem się uspokajają. Wosk ma gładką konsystencję, ale nie wiem czy to soja, ale raczej jakaś mieszanka. Niestety knot nie daje rady w paleniu, ma niewielki płomień więc zrobienie basenu jest niewykonalne także przeciętny użytkownik zrobi klasyczny tunel, ale to akurat może się też przytrafić w najlepszych markach.

Świece mają spójny design w kolorystyce która moim zdaniem wkomponuje się w każde wnętrze. Każdy słoik przybrany jest w modną w ostatnich latach kratę. Jedyne co psuje efekt to wielki napis "Dorota" na froncie który przyćmiewa wszystkie inne w tym logo i nazwę zapachu! Można by pomyśleć, że to spersonalizowana świeca w prezencie dla Doroty. Spotkałem się nawet z opinią, że to efekt wybujałego ego autorki tej linii świec, w co nie wnikam, bo nie interesuję się plotkami. Trzeba przyznać, że wygląda to słabo, ale jest na to jeden sposób: odwrócić świecę! :)
Sam słój wygląda na porządnie wykonany z średniej grubości szkła, a całość zwieńcza drewniane wieczko z tłoczonym logo, które bardzo dobrze trzyma się słoika dzięki zastosowanej uszczelce.

Tyle się rozpisałem, a o zapachu nadal nic!
Jak pachnie Jesienny Deszcz?

Nuta głowy (górna): morski, jabłko, melon
Nuta serca (środkowa): chaber, orchidea, fiołek
Nuta bazy (dolna): drewno egzotyczne

Gdy w sklepie selekcjonowałem je według swojego gustu ten zapach znalazł się na trzecim miejscu. Nie mogę powiedzieć, że jest nieładny. Bardzo lubię świeże zapachy, ale nie w paleniu. One powodują u mnie ból głowy. Jednak musiałem przetestować, bo nie byłbym sobą. :)
Kompozycja ta jest słodko-mydlana i świeża, łudząco podobna do Autumn Rain z Kringle Candle. W paleniu nie zauważam jakiś różnic. Jednego tej świecy nie można odmówić: mocy. Jest naprawdę bardzo dobra. Fakt, że jak tak z nią dłużej posiedziałem to czułem słabiej, ale chodząc po mieszkaniu czułem ja w różnych zakamarkach. I nawet może się przeproszę ze świeżymi aromatami, bo ten aż tak mnie nie drażnił.
Trudno mi cokolwiek więcej o nim napisać. Kto lubi praniowe i mydlane klimaty powinien i ten zapach wziąć pod uwagę.

A Wy paliliście już te świece?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl

Co wybrać: świece jedno- czy dwuknotowe?