Jingle Bells od Goose Creek

Wreszcie udało mi się zdobyć pierwszą z nowości zimowych od Goose Creek! Skusiłem się na Jingle Bells z uroczym reniferem na etykiecie, który tylko utwierdził mnie w moim wyborze, bo zapach udało mi się poznać z próbki na długo przed premierą w naszych sklepach.

Producent deklaruje tu nuty: soczystych moreli, chrupiących jabłek, mandarynek i kremowej wanilii.

Pierwsze skojarzenie na sucho jakie mam to jabłkowa wata cukrowa. Zapach jest cudownie słodki, ale bez przesytu, ponieważ ta słodycz jest mocno zaspokojona kwaśnością jabłek.
W paleniu? Cóż... niewiele czułem. :( Jest to dla mnie dość spory zawód, bo Goose Creek słynie z mocy. Jednak ja nigdy się nie poddaję po jednym paleniu i może później lub w innym pomieszczeniu wydobędę z niego moc. Zawsze trzeba dać szansę. :)
Gdy zanurzę nos nad świecą to czuję jeszcze dodatkowo truskawkowe podbicie, choć powinny to być morele, jednak mój nos zawsze musi czuć co innego niż jest naprawdę.

Jeżeli chodzi o efekty wizualne to jak wspominałem na początku świeca skusiła mnie etykietą, Czy ten renifer nie jest słodki niczym zawartość słoja? Jest! Do tego bardzo spójna z kolorystyką etykiety barwa wosku sprawia, że świeca jest bardzo przyjemna dla oka i ma się ciągłe wrażenie, ze wszystko w niej do siebie pasuje.
Fakt, że etykieta zupełnie nic nie sugeruje o zapachu, ale wystarczy zawsze czytać nuty zapachowe na stronie producenta i ma się pewien zarys wyobrażeń.

Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć kolejne słoje z nowości tej marki, bo jestem ich strasznie ciekawy! A mam już straszne tyły w jesiennych zapachach.

EDIT [17.12.2017]
Jestem winny temu zapachowi małe przeprosiny. 😉
Otóż pisałem, że moc jest słaba, a tymczasem wypełnił mi sporą część mieszkania. Tyle, że jak się siedzi w jego obecności to nos łatwo się przyzwyczaja. 😊

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl