PRZEDPREMIEROWO! Sweet Nothings od Yankee Candle!

Właśnie pojawiła się (na yankeehome.pl już jest!) nowa kolekcja od Q1 Enjoy the Simple Things od Yankee Candle. Mam tę przyjemność testować przedpremierowo chyba najbardziej pożądaną świecę z tej kolekcji czyli Sweet Nothings! Postaram się przybliżyć Wam nieco jej zapach.

Wiele osób, gdy pierwszy raz ujrzało etykietę Sweet Nothings myślało, że to fejk, bo trudno było uwierzyć, że ktoś wpadł na pomysł zrobienia zapachu "słodkiego nic" (w dosłownym tłumaczeniu), a konkretnie "czułych słówek"(zakładam, że tę wersję tłumaczenia autor nazwy miał na myśli). Pomysł okazał się prawdziwy i zapach od razu stał się pożądany. 

Zapach określiłbym jako dziecięcy, beztroski i ulotny niczym wspomnienia. Bańki na etykiecie są doskonałą metaforą tego zapachu: lekkie, wodne i  zwiewne. Z tym zapachem jest tak samo. Jest łagodny (bo czego spodziewać się po czymś co ma w nazwie "nothings"?), delikatnie wodno-kwiatowy, lekko perfumowany niczym kartki z dziewczęcych pamiętników i zwiewny. To znaczy czuć go doskonale, dodaje słodkości w powietrzu, ale to jest taki zapach który czujemy momentami. Czyli wpada do nosa, chwilę się nim cieszymy, jest lekka pauza i znów dociera do nas zapach. W ten sposób ten łagodny i delikatny aromat tak naprawdę czujemy przez cały czas co chwila ciesząc się nim na nowo. Przy pierwszym paleniu bardzo szybko się przyzwyczaiłem do niego, ale chodząc po mieszkaniu czułem go w różnych zakamarkach. Dziś, gdy palę ją drugi raz czuję ją praktycznie cały czas dlatego moc określiłbym jako średnią, ale w kierunku dobrej. Tak naprawdę zależy to od warunków cyrkulacyjnych. 

Zapach oscyluje w klimatach Cotton Candy i chyba mam to skojarzenie tylko dzięki tej słodyczy w powietrzu, ale jak już wspominałem tu jest perfumeryjna nuta, a dodatkowo nuty kwiatowe. Dla mnie to będzie zapach z kategorii relaksacyjnych (choć pretenduje też do kategorii perfumowanych otulaczy) , na dni kiedy mam ochotę się wyciszyć, a zapach wtedy ma nie grać głównej roli.
Mimo dość dziewczęcego klimatu, który tworzy zarówno pudrowo-różowy  kolor wosku jak i oczywiście zapach to myślę, że świeca pozostanie wśród moich ulubieńców.

Już nie mogę się doczekać, aż przetestuję kolejne zapachy z tej kolekcji, a wierzcie mi są równie dobre co ten! Ale jak zawsze testy w paleniu zweryfikują pierwsze wrażenia. 

Kolekcja będzie dostępna we wszystkich podstawowych formatach tj.: duży, średni i mały słój, wosk, votive, tealighty oraz Melt Cupy, a towarzyszy jej piękna kolekcja akcesoriów (https://yankeehome.pl/12-yankee-candle#/kolekcja-enjoy_the_simple_things).

A na jaki zapach z tej kolekcji Wy najbardziej czekacie? :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl

Co wybrać: świece jedno- czy dwuknotowe?