Powiew luksusu... - Keemun od Millefiori Milano

Seria Zona od Millefiori Millano to moim zdaniem najpiękniejsza z trzech dostępnych. Charakteryzuje się minimalistycznym białym sześciennym słojem z chromowaną pokrywką. Wygląda to bardzo luksusowo i elegancko. Te same atrybuty dotyczą kartonika który skrywa w sobie świecę. Dodatkowo jest on zafoliowany niczym pudełeczko perfum. Jedynym minusem tego rozwiązania jest to, że nie możemy poznać zapachu przed zakupem. Chyba, że istnieją jakieś próbniki, ale tego nie wiem, bo stacjonarnie tych świec nie spotkałem.

Jest to najdroższa z serii, bo kosztuje 107 złotych, co przy wadze 180 gramów i czasie palenia od 30 do 40 godzin nie jest najtańszym stosunkiem ceny do żywotności świecy. Ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z produktem luksusowym, bo do takich zaliczam tę markę. 

Jest to zapach zaliczony do grupy kwiatowych i wedle specyfikacji możemy się tu spodziewać:

Nuty głowy: pomarańcza, dereń, mandarynki, morele
Nuty serca: konwalia, jaśmin, piwonia, zielona herbata
Nuty dolne: drewno hebanowe, piżmo.

Przed zakupem oczywiście zapoznałem się z tymi składowymi, ale zupełnie wyleciały mi z głowy dlatego od samego początku miałem problem czy to zapach kwiatowy czy owocowy. I nic dziwnego. Można uznać, że jednych i drugich jest tutaj po równo.
Ciężko jest mi przekazać Wam w słowach jaki ten zapach jest cudowny!
Myślę, że nie jedna kobieta po powąchaniu tej świecy będzie chciała nosić ten zapach na sobie, bo właśnie jest w niej coś takiego perfumeryjnego, zmysłowego i wręcz uwodzicielskiego. Coś co koi i rozbudza fantazje, kusi...

Design tej świecy jest na tyle klasyczny, że powinien sprawdzić się w większości przestrzeni: od ogrodu, przez łazienkę, po sypialnię i oczywiście w salonie. Ale chyba najlepiej jej będzie w nowoczesnych przestrzeniach.

Jeżeli chodzi o moc zapachu to jest dość subtelny. Wyczuwalny delikatnie w tle, ale wciąż obecny i nie daje o sobie zapominać.
Wiem, że wiele świecomaniaków ma obawy z rozpalaniem do rogów w świecach o sześciennej bryle. Ciężko mi powiedzieć jak jest tutaj, bo brakło mi naprawdę niewiele i musiałem świecy trochę przy tym  pomóc, a nie lubię zostawiać tuneli. Siła wyższa kazała mi wyjść z domu więc świecę musiałem zgasić. Nałożona dosłownie na 5 minut folia aluminiowa skutecznie roztopiła wosk do ścianek. 
Knot się nie kruszy, ale tworzy się mały grzybek.

Jestem zachwycony tą świecą pod każdym względem i szczerze żałuję, że tak szybko ubywa. To będzie jedna z tych świec na specjalne okazje. Chociaż z drugiej strony nie mogę się doczekać, aż zamienię słoiczek w doniczkę. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl