Warm Desert Wind - Yankee Candle

Cykl recenzji kolekcji Just Go... rozpoczynam gorącym jak piaski pustyni zapachem Warm Desert Wind
Głównym założeniem tej serii jest zachęta do podróżowania w nieznane. Po prostu idź! To takie proste!
Muszę przyznać, że uwielbiam podróżować, odkrywać nowe miejsca jak i z sentymentem powracać do tych poznanych wcześniej. Sesja zdjęciowa tych czterech zapachów to była dla mnie ogromna przyjemność, co mam nadzieję widać na fotografiach. Przy okazji mogłem sobie trochę powspominać swoje podróże. :)
Zapach otwartej przestrzeni i dalekich lądów, muśnięty egzotyczna paczulą i podwędzoną wanilią.

Warm Desert Wind zabiera nas w podróż do gorących piasków pustyni i przyznam szczerze, że piasek jaki znam ma zupełnie inny zapach, ale to w końcu ma być ciepły pustynny wiatr, a to zmienia postać rzeczy. 
Nie będę Wam sypał piaskiem w oczy więc od razu wyznam, że nienawidzę piasku! Jako dziecko lubiłem bawić się w piaskownicy, a teraz uwielbiam plaże, ale jak sobie pomyślę na niej przysiąść i potem przez najbliższy rok lub dłużej wysypywać go z zakamarków ubrań i plecaka to dostaję białej gorączki. Mimo to i tak dość często jeżdżę nad morze i spaceruję jego brzegiem. A swojego wroga akceptuję. :)
Do Egiptu nigdy bym się nie zdecydował polecieć z wyżej wymienionego względu. Wystarczy mi, że widziałem piramidy w telewizji i znajomi opowiadali. Ja bym tam chyba wpadł w piaskową depresję. :)


Nuty głowy: ozon, bawełna
Nuty serca: wędzona wanilia, kadzidło
Nuty dolne: paczula

A jak pachnie ciepły pustynny wiatr w interpretacji Yankee Candle?
Jest to niezwykle ciepła kompozycja, która od samego początku skradła moje serce, a w paleniu tylko się utwierdziłem w moich uczuciach. 
Może zasugerowałem się kolorem, ale ja tu czuję bardzo dużo bursztynu, dlatego tak bardzo ten zapach trafił w mój gust. Gdybym miał sugerować się tylko nutami zapachowymi to prawdopodobnie nigdy bym nawet nie zwrócił uwagi na ten zapach. Paczula, kadzidło i wędzona wanilia nie brzmią dla mnie najlepiej tymczasem nie czuję tu dwóch pierwszych wymienionych, a wanilia jest lekko kwaskowa i spożywcza, podobnie do Vanilla z Yankee Candle. 
Nie upieram się, że nie ma tu dymnych nut, bo po zbliżeniu nosa do kominka czuć je wyraźnie, ale odbiór w pomieszczeniu jest zupełnie inny. To się właśnie nazywa wielowymiarowością zapachu. Gdyby tych nut tu nie było, to na pewno wrażenia zapachowe byłyby zupełnie inne. Być może to one dodają tu lekkiej męskości w tle.

Pewnej lekkości dodaje zawarty tu ozon, natomiast bawełna z wanilią sprawiają wrażenie ciepła i słodkiej przytulności. Być może właśnie to połączenie wprowadziło w błąd mój nos i odniosłem wrażenie wyczuwania bursztynu, a być może on tu jest, ale nie został wypisany jako główny składnik. Tego się raczej nie dowiem. 
Bawełna to w oryginalnym opisie Sheer Cotton, ale nie chciałem jej tłumaczyć jako "czysta bawełna", bo mogłoby to sugerować nuty praniowe, a takich tu nie ma.

Myślę, że Warm Desert Wind ma dużą szansę stać się jednym z moich ulubieńców, a prawie wszystkie świece które posiadam nimi są, więc jeżeli przetrwa w mojej kolekcji to będzie oznaczało, że zaliczył test pozytywnie.

Jeżeli chodzi o moc to świeca w pierwszym paleniu była subtelnie wyczuwalna, ale w kolejnym paleniu było już nieco lepiej. 
Wosk jak zawsze daje radę i pół tarty było wyraźnie wyczuwalne w dużym stężeniu na ok. dwudziestu metrach kwadratowych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl

Targi Home Decor cz.1 - Kringle & Country Candle