Bez prądu z Burlwood & Oak - Goose Creek

"Nie lubię męskich zapachów w świecach" - powtarzałem jak mantrę. A dziś? Nadal się tego trzymam, ale coś ostatnio za dużo wyjątków staje na mojej drodze. Ostatnim z nich jest Burlwood & Oak od Goose Creek


Pewnie nigdy bym się nim nie zainteresował, gdyby nie etykieta ze specjalnej kolekcji ART. Jest to kilkanaście zapachów znanych już z oferty Goose Creek, ale nadano im zupełnie nowe wyjątkowe etykiety nawiązujące do slow life (to sobie sam wymyśliłem, po prostu tak mi się skojarzyło). Gdy się na nie patrzy to przywołuje się jakiś zew natury, czuje się wiatr we włosach i chce się wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady. :)


Co prawda nie do końca podoba mi się to jakie zapachy kryją się za tymi etykietami, gdyż w ogóle do nich nie nawiązują i czasami bywa dziwnie, bo dlaczego niby za sentencją mówiącą "be the change, you wish to see in the world" stoi zapach ciasta marchewkowego?! Nie pojmuję. :-)
Serię wyróżnia również inna niż zwykle pokrywka (słoje są standardowe) wykonana z metalu i posiadająca wygodną rączkę, która nadaje uroku tej świecy.

A pod pokrywką producent obiecuje nam:

Nuty głowy: rozmaryn, cytryna
Nuty serca: lawenda, róża
Nuty bazy: drewno dębu, drewno kaszmirowe, drewno sandałowca, bób tonka


Ja to chyba jakiś prosty chłop jestem, bo dla mnie ten zapach to po prostu fajne, męskie perfumy. Delikatnie ziołowe lecz z wyraźną nutą dębową być może lekko złagodzone sandałowcem i lawendą. Świeży i mocny, wręcz taki "zdecydowany" zapach, ale nie koloński. Ma w sobie to coś.
Bardzo mi się podoba ta kompozycja i nie żałuję, że ją kupiłem. Ta etykieta bardziej mnie przekonała - klucze nie otworzyły drzwi do mojego serca. :)


Znacie? Lubicie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home