At The Mall - Chestnut Hill

Dziś przedstawiam Wam nową markę świec, która co prawda na polskim rynku funkcjonuje już prawie od około pół roku, a ja swój słoik tej firmy kupiłem już jakiś czas temu, ale dopiero  teraz znalazłem czas by Wam ją przedstawić. A mowa o Chestnut Hill


Marka Chestnut Hill powstała w USA w 2001 roku i jest niewielką rodzinną manufakturą. Pomysł na produkcję świec zrodził się w głowach małżeństwa Dave'a i Missy, podczas poszukiwań nowego hobby. I tak w lokalnym sklepie zakupili pierwsze składniki, i we własnej kuchni zaczęli tworzyć świece, którym sami nadali miano najgorszych świec na świecie, ponieważ nie chciały się poprawnie palić. 

Nie zrażeni porażką, wciąż kombinowali i po roku stworzyli już dobrze palące się świece. Początkowo odbiorcami była ich rodzina i przyjaciele, którzy chcąc nie chcąc stali się pierwszymi testerami marki. :)


Po pozytywnych opiniach postanowili przerodzić hobby w biznes i tak powstała marka Chestnut Hill.
Ich świece stworzone są z mieszanki wosku sojowego i posiadają dwa bawełniane knoty, dzięki którym wosk bez większych problemów topi się do ścianek słoja. 

To co wyróżnia markę to minimalistyczne etykiety (choć zdarzają się wyjątki) i charakterystyczne metalowe pokrywki w stylu retro, zwieńczone rączką.
Mnie osobiście nie przypadły one do gustu, bo zwyczajnie "gryzą się" z moim stylem i wystrojem mieszkania. Na szczęście podczas użytkowania pokrywkę można schować. ;)

Produkty tej marki (świece i woski - ale o nich będzie w innym wpisie) kupicie w sklepie dystrybutora Markowe Świece, gdzie ja na pierwszy raz z tą marką zdecydowałem się na kilka wosków i świecę At The Mall.


Opis świecy w ogóle nie przybliżył mi wizji tego zapachu, a brzmi on tak:

"Czy kiedykolwiek wchodziłaś do sklepu Abercrombie&Fitch i zastanawiałeś się, co tak pachnie? Oto jest ten zapach!".

Nigdy nie miałem okazji być w sklepie tej marki, więc nieco ubolewam, że opisy są takie lakoniczne i nie przedstawiają wyszczególnionych nut zapachowych.
Od dystrybutora dowiedziałem się tylko, że jest to delikatny męski zapach, a że ostatnimi czasy i takie zaczęły mi się podobać to zaryzykowałem.


Ale głównym powodem zakupu tej świecy, była oczywiście etykieta z łosiem. Jest bardzo minimalistyczna i bardzo w moim stylu. Pięknie komponuje się w skandynawskich wnętrzach  dzięki swojej prostocie i nawiązaniu do przyrody. Dumnie zdobi półeczkę w mojej kuchni. :)


Zapach rzeczywiście jest typowo męski, ale bardzo przyjemny i bez ostrych kolońskich nut. Jest wręcz lekko słodki i niezwykle kojący. Tworzy w pomieszczeniu miłe tło, przy którym przyjemnie się relaksuje, dzięki temu że nie przytłacza swoją obecnością. 

Po prostu polecam!





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl