Frosty Branches - Country Candle

Lubicie te mroźne poranki, gdy wszystko spowite jest skrzącymi się kryształkami lodu? Przyznam się szczerze, że ja za nimi nie przepadam, ale zza okna, w cieplutkim domku, mogę stać i z radością podziwiać tę niezwykłą, mroźną kreację natury. Choć są też takie chwile, gdy lubię się, ot tak przemrozić. Ale to chyba tylko wtedy, gdy szaleję od siedzenia w domu. ;)
Wspominam o tym dlatego, że ostatnio miałem okazję palić Frosty Branches od Country Candle, czyli nic innego jak zmrożone igiełki jodłowe (jak sugeruje etykieta.)


Wnętrze słoika skrywa:
Nuty głowy: bergamotka, grejpfrut, zielenina
Nuty serca: kwiaty, zielenina, płatki fiołka
Nuty bazy: cedr, mech, kwiat pomarańczy, brzoskwinia

EDIT: Prawdopodobnie powyższe nuty zapachowe są błędne, w czym utwierdził mnie fakt, że co najmniej jeszcze jeden zapach na stronie producenta ma ten sam opis.


Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że na stronie producenta wystąpił jakiś błąd w specyfikacji zapachu. A gdzie się znajdują nuty jodły, sosny czy żywicy? Za to skąd tu kwiaty i owoce? W ogóle nie sugerujcie się napisanymi powyżej nutami, bo tylko sprowadzą Was na zły trop!
Ja postaram się poprowadzić Was odpowiednią ścieżką. :)


Nie jestem wielbicielem choinkowych wariacji zapachowych, ale Frosty Branches nie było wyborem w ciemno, bo wcześniej posiadałem już Daylight.
Czuję tu kwaskową jodłową gałązkę, emanującą dość wyraźnie żywicą. Nieco oprószone chłodnym szronem za co być może odpowiada niewielka domieszka szałwii bądź mięty. W każdym bądź razie efekt chłodnego powiewu jest odtworzony bardzo realistycznie!
Zapach należy do tych z kategorii zieleniastych, trawiastych itp. Nieco przypomina mi wodę z wazonu po kwiatach, ale jednak wciąż z iglakowym akcentem.
W opisie możemy przeczytać o kwiecie pomarańczy i rzeczywiście gdzieś na dalszym planie wyczuwam nieco gorzkawą nutkę, w typie olejku neroli lecz podczas palenia ona zanika.


Póki co wypaliłem w łazience cały daylight i muszę powiedzieć, że moc była tak dobra, że boję się zapalić świecę w obawie przed porażającą siłą rażenia zapachu!
Zapach doskonale sprawdził się w tym pomieszczeniu, bynajmniej nie dlatego, że przypomina kostkę toaletową, ale sprawia wrażenie czystości, świeżości i chłodu.
I właśnie tylko to uczucie chłodu powoduje, że nie jestem przekonany do tego, czy będzie to dobry zapach na zimę, bo na pewno nie jest do rozgrzewająca kompozycja. Ale za to bardzo na czasie!


Jestem mile zaskoczony Frosty Branches, bo byłem przekonany, że nie będzie mi się podobał, a stało się zupełnie na odwrót. Może nie stanę się wielbicielem tej kompozycji, ale będę ją miał na względzie w okresie zimowym. Myślę, że całkiem przyjemnie imituje zapach żywego drzewka i może stać się jego namiastką podczas, gdy posiadamy sztuczną choinkę lub ta żywa już uschnie.

Spróbujcie sami!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja

Dojrzałe mango od polskiej firmy domkove.pl