Christmas - Kringle Candle

Dziś Wigilia! Chyba najbardziej oczekiwany dzień w roku, szczególnie przez dzieci. Ja staram się nie tracić tej dawnej radości, i robię wszystko by ją zachować. Dekoruję dom; słucham świątecznej muzyki; ubieram skarpety w śnieżynki, bałwany czy renifery; wyciągam świąteczne kubki w których robię kakao i oczywiście palę najbardziej świąteczne świece jakie posiadam.
Kilka lat temu podarowałem mamie Christmas z Kringle Candle i teraz co roku gości ona u nas na Wigilii, ale w tym roku już na pewno sięgnie dna. Na szczęście z odsieczą przyjechał kurier od Kringle Candle East Europe i przywiózł mi nową dużą świecę o tym zapachu. Nasze święta będą uratowane! :)


Jednak zanim pojadę na Wigilię do rodziców, od rana palę u siebie właśnie tę świecę. Jest ona nieodłącznym elementem tego dnia i tak już pozostanie przez sentyment. 
Jak mogliście przeczytać w wielu moich recenzjach, wiecie że nie jestem entuzjastą świerkowych zapachów, ale ostatnio często robię wyjątki. Może po prostu wcześniej trafiałem na nieodpowiednie interpretacje choinkowych kompozycji? 


Myślę, że Christmas nie działa na mnie drażniąco mimo swojej dużej mocy, bo dzięki dodaniu do niego piżma i drzewa sandałowego staje się nieco łagodniejszy w odbiorze. Jest to bardzo realistycznie odwzorowana jodła, w zasadzie tak samo jak Balsam Fir, ale jednak tamta kompozycja sprawiała, że po dłuższej ekspozycji, miałem jej zwyczajnie dosyć. Christmas mogę palić kilka godzin i nie czuję się tak zmęczony, a wciąż odnoszę wrażenie jakby obok mnie stało żywe drzewko Bożonarodzeniowe. 


Zimą jest to zapach idealny! Przeszywa płuca na wskroś i sprawia, że człowiekowi robi się jakoś przytulniej, cieplej i po prostu miło. Na pewno pomoże przetrwać ten czas, gdy dni są krótkie i zimne. 
Na szczęście już teraz dni robią się co raz dłuższe!

Tym pozytywnym akcentem kończę tę recenzję. Koniecznie dajcie znać jakie zapachy Wam towarzyszą podczas świąt!

Komentarze

  1. Pablito, ja ostatnio odkryłam świece Heritage Collection with crackling natural wooden wick. Są pięknie podane, cudnie pachną i, co dla mnie ważne, zapach nie jest intensywnie męczący. Teraz palę sobie Black Cherry w szklanym naczyniu (?), które później wykorzystam jako wazon. A drewniany knot bardzo przyjemnie i cichutko skwierczy. Po prostu super-ekstra-fajnie! Pozdrawiam serdecznie, Marta N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę tę markę. Są mocno inspirowane WoodWick, nawet kształt słoików od nich skopiowali. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Co nowego w Yankee Candle? - Targi Home Decor 2019