Holiday Lights - Yankee Candle

Ta świeca spędzała mi sen z powiek. Jak tylko ją zobaczyłem, to wiedziałem, że muszę ją mieć. Czekałem, czekałem i... okazało się, że sprzedawana jest tylko w zestawach prezentowych ze złotymi nożyczkami za niemałe pieniądze, bo aż 159zł. Problemem nie była cena, a stała się dostępność zestawów!
Ale stał się cud i w mojej ukochanej Pachnącej Wyspie w Łodzi pojawiło się mnóstwo złotych pudełek z zawartością moich marzeń. A mowa o Holiday Lights od Yankee Candle!


Przyznaję, że znów uległem sferze wizualnej, zupełnie nie patrząc na to co znajdzie się w słoiku. Oczywiście przed zakupem mogłem zapoznać się z zapachem dzięki uprzejmości obsługi, a trzeba przyznać  że plastikowa wytłoczka trzymająca słoik robi to niezwykle skutecznie i sam miałem problemy z wyciągnięciem słoika z wnętrza. Już prawie miałem sięgać po łom, albo nacierać świece olejem. :)




Zaintrygowały mnie te rozmazane światełka (tzw. efekt bokeh) jakby owinięte wokół gałęzi drzewa.Wyobraziłem sobie ciepły, a zarazem lekko chłodny zapach. Tak jakbym obserwował światełka zza szyby w ciepłym domu, ale wciąż czuł chłód bijący od szyby.
I mniej więcej właśnie to otrzymałem, jeżeli trochę nagnę  i nadinterpretuję rzeczywistość.


Gdzie nie spojrzałem to czytałem porównanie tej kompozycji do mieszanki A Calm & Quiet Place ze Sweet Nothings. Trudno mi się z tym nie zgodzić, bo mam dokładnie te same skojarzenia, jednak do tego pierwszego mu najbliżej. W pewnym momencie myślałem, że wlane są tam te same zapachy. Szybko wyciągnąłem słoik "a calm'a" z gablotki, i mimo podobieństwa jednak są różne choć w niewielkim stopniu.


Oba zapachy w opisie zawierają jaśmin i pewnie to on głównie scala te dwie kompozycje. Jednak A Calm & Quiet Place jest dużo bardziej wyrazisty i przede wszystkim słodkawy, a Holiday Lights ma w sobie pewną szorstkość, niczym chłód drapiący w gardło (w stylu Winter Glow?).
To delikatniejsza kompozycja, jakby złagodzona przez tę samą lekkość i ulotność co w Sweet Nothings. Całość ma perfumeryjne zabarwienie i przyjemny wydźwięk. Moc średnia, kojąca.


Uważam, że Holiday Lights nie jest jakąś wyjątkową i odkrywczą kompozycją, ale uroku nie można jej odmówić. Uroku, który ma w sobie również kolekcja Q1 Enjoy the Simple Things z początku tego roku. A Calm & Quiet Place oraz Sweet Nothings to moje ulubione nowości, które pojawiły się w 2018 roku, tak więc Holiday Lights jest pięknym dopełnieniem i doskonale kończy ten rok.
W mojej kolekcji będzie stał na półce z wyjątkowymi zapachami!

Trzymam kciuki abyście znaleźli pod choinką swój zestaw Holiday Lights!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Kadzidło i Popiół - Aroma Home & Dorota Szelągowska