'Twas The Night - Country Candle

Pamiętacie jak byliście mali  i wypatrywaliście pierwszej gwiazdki, a wraz z nią Świętego Mikołaja Jakie emocje Wam wtedy towarzyszyły? To chyba jedno z najpiękniejszych wspomnień mojego, i pewnie także Waszego dzieciństwa. Właśnie taką sytuację przedstawia etykieta nowego zapachu od Country Candle o nazwie 'Twas The Night.


'Twas The Night to nic innego jak Noc Wigilijna, czyli poprzedzająca Boże Narodzenie. Pamiętam dobrze jaki zapach wtedy unosił się w domu. Była to żywiołowa mieszanka potraw, które pichciła mama w kuchni. Od kwaśnego zapachu kapusty kiszonej do pierogów, przez aromat zupy grzybowej, po zapach cynamonu i suszonych owoców.
Jednak w tej świecy nie poczujecie nic z wyżej opisanych aromatów. Producent opisuje ją krótko:

"Bogaty owocowy las łączy się z akcentami czerwonej jagody przeplatanej kawałkami gwiazdek anyżu i kremowej magnolii."



Wspomniane tu czerwone jagody to zapewne borówki, które znamy z naszych lasów, albo z IKEA, gdzie podawane są do słynnych klopsików. ;)

Mimo, że kompozycja jest lekko kwaskowa, to podczas palenia wydobywa się z niej całkiem przyjemna, owocowa słodycz. Trochę przypomina mi kompot z truskawek, jak i landrynki o tym samym smaku.
Za nic nie kojarzy mi się ze świątecznym czasem, ale przecież nie wszyscy lubią ciężkie, korzenne kompozycje i tutaj znajdziecie od nich pełne wytchnienie. Swoją drogą ja w swojej kolekcji posiadam większość zapachów typowo letnich i je palę cały rok, więc mnie nie przeszkadza, że brak tu świątecznego zabarwienia aromatycznego. 



Niestety u mnie zarówno świeca, jak i daylight nie wykazały się wielką mocą. I tu chciałbym zaznaczyć, że cyrkulacja w moim domu niestety "wyciąga" wszystkie zapachy do wentylacji, przez co większość świec staje się niewyczuwalna lub łagodna. Nawet największe killery się poddają. Bardzo nad tym ubolewam, bo gdy paliłem ją w sypialni to fajnie wypełniła ją zapachem, ale niestety w salonie stała się dla mnie niewyczuwalna. :(


Choć nie przepadam za świecami, na których widnieją ludzie, to tu mi to nie przeszkadza i w pewnym sensie widzę w tej etykiecie odbicie samego siebie z dawnych lat. Do tego piękny kolor wosku w głębokiej czerwieni, idealnie wpasowuje się w świąteczny klimat, a że ten czas to jedyny okres kiedy toleruję wszelkie czerwienie, to jestem kupiony w 99%. Jednego procenta zabrakło przez moc. 


Choć recenzja jest bardzo ogólna i niezbyt rozbudowana, bo cóż mogę powiedzieć o świecy, której nie czuję w pełnym wymiarze, to i tak polecam Wam zakupić chociażby daylight na spróbowanie! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja