Teakwood Merlot - Goose Creek

Zima nie odpuszcza. Nie wiem jak Wy, ale ja mam już jej dosyć. Jak patrzę w kalendarz to wcale nie napawam się optymizmem. Do ciepłych dni jeszcze daleko. Pozostaje mi więc wykopać norę i zaszyć się w niej do końca zimy. Zabiorę do niej Netflixa, ciepły kocyk i winko.
Nie bez powodu wspominam o tym ostatnim, bo dziś chciałbym przybliżyć Wam zapach Teakwood Merlot od Goose Creek, który właśnie pachnie pysznym winem!


Nuty głowy: merlot, ciemne winogrona
Nuty serca: kardamon, rozmaryn, drewno beczki
Nuty bazy: drewno tekowe, mahoń, mech dębowy

Jeżeli nie jesteście fanami wytrawnych win, a takie podobno są "jedynymi właściwymi", to dobrze trafiliście. W słoiku od Goose Creek znajdziecie słodkie (ale takie naprawdę słodkie!) grzane wino! No dobra. To grzane dodałem sobie sam pod wpływem własnych pragnień. ;)
Choć pewnego ciepła nadają tej kompozycji delikatne nuty drewna tekowego , mahoniu i mchu. Naprawdę odnoszę wrażenie, że jestem otoczony winnicą lub zanurzam się w basenie pełnego wina albo w najlepszym wypadku wypełnionego winogronami.


To zapach gorącej włoskiej winnicy, gdzie aromat dojrzałych winogron delikatnie otula się suchym powietrzem pełnego aromatu drewnianych skrzynek rozgrzanych słońcem, które czekają na wypełnienie zbiorami.Podobnie opisywałem Tuscan Vineyard z Yankee Candle, lecz tam to był typowy zapach winogron, a tu otrzymujemy charakterystyczną winną nutkę, nieco cierpką i alkoholową.
Chociaż etykieta sugeruje nam raczej zimową porę, to uważam że jest to zapach całoroczny, choć jedyne co mogłoby przeszkadza w niej latem to doskonała moc. Jest naprawdę fenomenalna! Świecę czuć od pierwszej kropli roztopionego wosku.


Myślę, że jest to już ostatnia zimowa recenzja w tym sezonie. Na rynku zaczęły pojawiać się letnie nowości, w których posiadaniu już jestem więc nie ma co z nimi zwlekać.
Niech wreszcie zapanuje lato!

Komentarze

  1. Nie wiem, czy chciałabym, żeby w moim domu pachniało winem :D Ale, ale, podobają mi się Twoje recenzje: bez przynudzania, kadzenia, z tzw. "jajem" :) Do lata niestety chyba jeszcze daleko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Myślę, że zapach wina nie jest taki zły jak się wydaje. Zresztą to moje luźne skojarzenie, bo jednak etykieta mocno sugeruje ten zapach. Równie dobrze mogłabyś odebrać to jako słodki sok. 😉

      Dziękuję serdecznie za miłe słowa! To bardzo motywujące i po prostu potem pisze się z większą przyjemnością. :)
      A, że ja po prostu lubię żartować to często po prostu muszę wpleść jakieś śmiesznostki do swoich recenzji. :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Wizyta w fabryce Yankee Candle!!! - Relacja