Breezy Tulips - Goose Creek

Czy ja już wspominałem, że jestem zakochany w Holandii? :) Na pewno niejednokrotnie!
Dlatego dziś zabiorę Was na podróż w tamte strony! A to za sprawą Breezy Tulips od Goose Creek, który ma iście holenderską etykietę!

Na tle żywoczerwonego wosku, tuż za kobiercem tulipanów, dumnie stoi holenderski wiatrak - ten widok ożywił moje wspomnienia i po prostu wiedziałem, że ta świeca musi być moja. Niezależnie jak pachnie! I tak się stało, o czym możecie przekonać się poniżej.


Pragnienie stało się faktem! Oto w mojej kolekcji pojawiła się Breezy Tulips od Goose Creek!
A co skrywa jej wnętrze? Przekonajmy się!

Nuty głowy: czerwone tulipany, wiosenne kwiaty
Nuty serca: maliny, zielone nuty
Nuty bazy: drzewo sandałowe


Nie jest to zapach zbyt skomplikowany. Znajdziecie tu aromat tulipanów z lekką nutką słodyczy i perfumowanego podbicia drewnem sandałowym. Nie jest to typowo wodny zapach tulipanów, choć właśnie takie lekkie akordy posiada, z tym że są one dość mocno dosłodzone malinami, przez co w rezultacie  otrzymujemy nieco landrynkowy aromat.
Jeżeli szukacie zapach prawdziwych tulipanów raczej polecam Tulips (tu zobaczycie trochę fotek wiatraków  moich wojaży) z Yankee Candle, a Breezy Tulips polecam osobom, które lubią kompozycje słodkie i nieco wymyślne, ale przy tym nieskomplikowane. Choć lekkie perfumowane podbicie może niektórych zniechęcić, ale w paleniu moim zdaniem, przestaje być ono aż tak wyczuwalne.

Miniaturka piecyka z Manufaktura Pałac Nakomiady nawiązująca designem do ceramiki z Delft. Serdecznie polecam! A jeszcze bardziej zachęcam do osobistego odwiedzenia tego pięknego miejsca na Mazurach!

Niemniej zapach podoba mi się i myślę, że pozostanie w mojej kolekcji na dłużej, chociażby ze względu na tę piękną holenderską etykietę! Razem z Autumn In Amsterdam będą tworzyć zgrany duet. :)

Komentarze

  1. Autumn in Amsterdam jest na mojej liście wosków do kupienia. Kocham tego typu jesienne klimaty. Tulipany natomiast to kwiaty, a kwiaty to raczej nie moja bajka. Tym bardziej, kiedy posiadają landrynkową, owocową nutę. Niemniej jednak, chętnie zapoznam się z samym woskiem o takim zapachu. :) Może jednak odwrotnie do moich wrażeń, podbije moje serce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy kwiatowe to również nie moja kategoria, ale znajduję wśród nich wyjątki. :) Co do tych landrynek, to nie do końca tak jak sobie to możesz wyobrażać :D Po prostu ta słodycz jest w mojej ocenie nieco cukierkowa, ale zapaszek całkiem przyjemny. Nie biegłem gasić, a często z kwiatowymi tak mam. :-) Wosk to dobry pomysł! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Co nowego w Yankee Candle? - Targi Home Decor 2019