Amber & Incense - WoodWick

Witajcie po dłuższej przerwie od blogowania! Urlop pochłonął mnie na tyle, że zostawiłem wszystkie obowiązki na boku co skutkuje totalną utratą weny do pisania. Można rzecz, że wyszedłem z wprawy. Biorę się w garść i powoli wracam do blogosfery! Dziś zapraszam na recenzję Amber & Incense od WoodWick - marki, która niezbyt często pojawia się na blogu, a szkoda, bo też sobie ją cenię. Zapraszam!


Do recenzji Amber & Incense zabieram się baaaardzo długo z dwóch powodów: rozleniwienie o którym wspominałem na początku i zapach, który jest dla mnie nie lada zagwozdką. I powiem szczerze, że nie jestem w stanie opisać go tak, byście go poczuli w swojej wyobraźni.

Producent obiecuje nam następujące składniki:
Nuty głowy: fiołek, malina, heliotrop
Nuty serca:  ziarna anyżu, lawenda, zioła, goździk, szafran, tytoń, mentol
Nuty bazy: czarna lukrecja, drzewo cedrowe, drzewo sandałowe, karmelowe ziarna tonka, bursztyn, piżmo


Głowa mała ile tu tego! Próbowałem rozgryźć ten zapach tak długo, że swoją średnią świecę prawie zdenkowałem. Zapach jest tak przyjemny, kojący i elegancki, że z przyjemnością paliłem go każdego dnia, zastanawiając się jak go Wam opisać. 
Na pewno jest to ciepły elegancki zapach, w mojej ocenie trochę skórzany. Bardzo przypomina mi wycofany już Denim również z WoodWick'a
Klasa sama w sobie. Będzie pasował do gabinetu prezesa, jak i do butiku z luksusową odzieżą. Tak może też pachnieć salon w angielskim dworze, gdzie popala się kubańskie cygara - dokładnie tak to widzę: sir siedzi na swej sofie, czytając codzienną gazetę, popija herbatkę (five o'clock rzecz jasna!) i popala cygaro w towarzystwie swego doga niemieckiego. 
Mimo swojego skórzanego wydźwięku, nie jest to w żadnym wypadku zapach ciężki. Nadaje on pomieszczeniom luksusowego wymiaru co w sumie ciężko wytłumaczyć, ale mnie po prostu ta kompozycja pachnie bardzo ekskluzywnie.
Z tych wszystkich wypisanych powyżej nut, zgodzić się mogę jedynie tymi zawartymi w bazie kompozycji. Cedr, sandałowiec, bursztyn, piżmo i nutka karmelowej słodyczy - bez opisu nie wyodrębniłbym tych nut. Kompozycji brak odpowiednika  w naturze, dlatego tak ciężko przyrównać mi ją do czegokolwiek co znam.



Zapach jest wyważony i dystyngowany - mnie bardzo przypadł do gustu i już wiem, że na pewno stanę się posiadaczem dużego słoika. 
Podczas ostatniej wizyty w Pachnącej Wyspie w Łodzi znalazłem również jego brata: Amber & Citrus nad którym też dumam... :) Zapach w podobnym tonie lecz z nieco innym wydźwiękiem.  

Żałuję, że nie mogę i nie potrafię przekazać Wam złożoności kompozycji Amber & Incense, ale mogę z czystym sumieniem ją polecić!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Co nowego w Yankee Candle? - Targi Home Decor 2019