Pierwsze spotkanie ze świecami Vellutier!

Dzień dobry!
Czy to już jesień! Kalendarz mówi, że tak, pogoda niekoniecznie, a w mojej duszy wciąż lato. Mimo to łapię się na tym, że co raz częściej sięgam po cieplejsze i otulające zapachy, a takich znalazłem sporo w nowej marce świec Vellutier.


To polsko-brytyjska marka, której przypatrywałem się z dużą ciekawością od samego początku, ale jak zawsze z dość dużą rezerwą podszedłem do zakupu, chcąc wpierw poznać opinie innych osób. Nie było ich za wiele, więc po prostu zaryzykowałem i skusiłem się na trzy duże świece i trzy woski.
Zapachy wybierałem na podstawie dużej pomocy Ani oraz opisach nut zapachowych.
Wcześniej miałem okazję powąchać ofertę marki w Bydgoszczy w sklepie Stara Mydlarnia, ale (głupi ja!) nie zapamiętałem nazw zapachów które mi się podobały - a podobała zdecydowana większość! Zakupu dokonałem na limango.pl .

Dzisiaj przygotowałem dla Was zbiorczą recenzję trzech zapachów, które zakupiłem w formie dużego słoja. Są to: Havana Cafe, African Olibanum oraz Gentelmen's Lounge. Woski opiszę w osobnym poście w najbliższym czasie.

Świece Vellutier występują w trzech formatach i zrobione są z blendu wosku parafinowego i rzepakowego - niestety nie znam  proporcji tych składników.
Duża świeca jako jedyna posiada dwa knoty, waży 515 gramów i w założeniu pali się ponad 100 godzin, choć informacji o czasie palenia nie znalazłem na stronie producenta, a w sklepie Markowe Świece.  Cena regularna: 139 złotych.
Średnia świeca waży 225 gramów, pali się do 70 godzin i kosztuje 89 złotych. Mała o wadze 90 gramów kosztuje 59 złotych, informacji o czasie palenia brak.

To co wyróżnia markę na tle innych to unikalny design, stworzony na jej potrzeby od podstaw. Nie ukrywam, że jestem zachwycony jak prezentują się te produkty. Są bardzo, ale to bardzo eleganckie! Piękne grube szkło w kształcie trapezowego walca, wykończone ukośnym ścięciem, gruba drewniana pokrywka z wyżłobionym logo, minimalistyczna etykieta - to wszystko sprawia, że marka klasyfikuje się do kategorii premium.
Twórcy marki postawili na detale, które są niezwykle ważne. Widać, że ktoś podszedł do tego z głową i cieszę się, że taki produkt powstał również z polskiej inicjatywy, choć same świece są produkowane w Wielkiej Brytanii.

Kończąc aspekty techniczno-wizualne, zapraszam na krótkie opisy trzech zapachów na które skusiłem się na dobry początek. Pragnę zaznaczyć, że zapachy są niezwykle trudne do opisania. Ich złożoność i unikalność nie powala mi na wydobycie z nich poszczególnych nut zapachowych i nie potrafię znaleźć dla nich punktu odniesienia. I dlatego są takie wyjątkowe.

Gentelman's Lounge


"Nienaganne maniery, piękne wnętrze i pasjonujące rozmowy w gronie prawdziwych gentelmenów. Przyłącz się do klubu i otocz aromatem świeżej bergamotki i tonki dopełnionych nutami cedru, skóry, piżma i paczuli."

Nuty głowy: świeża bergamotka, goździk
Nuty serca: dzika lawenda, tonka, ylang ylang
Nuty bazy: cedr, skóra, piżmo, paczula

Wydawać by się mogło, że powinien być to zapach ciężki, koloński i typowo męski, ALE tylko z nazwy. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia z dżentelmenami więc nie zaznamy tu woni Brutala z kiosku Ruchu. :)
W mojej ocenie jest to zapach drzewny i delikatnie tytoniowy. Kolor wosku i jego zapach przywodzi mi na myśl elegancki gabinet wykończony dębowym drewnem. Co ciekawe, w opisie nie znajdziemy żadnych drewnianych nut. Zapach bardzo elegancki, wyważony i po prostu przyjemny, sprawia że w pomieszczeniu robi się przytulniej.


Havana Cafe


"W kraju uśmiechu i nie kończącego się tańca podążaj za rytmem zmysłowej rumby owianej aromatem tytoniu, wanilii i bujnego storczyka."

Nuty głowy: brak?
Nuty serca: drzewo różane
Nuty bazy: drzewo cedrowe, żywica balsamiczna, nuty kwiatowe, wanilia

Havana Cafe wyobrażałem sobie zupełnie inaczej niż to co otrzymałem w rezultacie. Może się to wydawać dziwne, ale ja tu czuję wiśniowy tytoń. Dokładnie tak.
Jest to tak przyjemne połączenie, że nie mogę się nadziwić! Mam wrażenie, że znajduję się w sklepie z kubańskimi cygarami i właśnie "degustuję" najlepszy sort - co prawda nie miałem z nimi nigdy styczności, ale tak sobie to wyobrażam. :)
Czego się spodziewałem? Kawy oczywiście! Ale w Havana Cafe jej nie serwują. ;)




African Olibanum


"Wygrzane afrykańskim słońcem żywiczne olibanum otulone wonią drzewa cedrowego i złocistej ambry - oto prawdziwe bogactwo Omanu. Poczuj zapach prawdziwego orientu dzięki naszej pełnej powabu kompozycji."

Nuty głowy: olibanum
Nuty serca: drzewo cedrowe
Nuty bazy: ambra

Nie będę zgrywał eksperta, bo nie mam pojęcia jak pachnie olibanum, ale dotarłem do informacji, iż jest to "odświeżający, cytrusowy aromat". Jak wiecie (lub nie), z cytrusami  jestem na bakier więc dobrze, że nie przeczytałem tego opisu przed zakupem choć bardzo długo wybierałem ostateczne zapachy do zamówienia.
Gdzieś przeczytałem, że African Olibanum to zapach wanilii i w sumie nawet trochę mogę się zgodzić, ale pierwsze co wyczuwa mój nos po podniesieniu wieczka to męska delikatnie kolońska nuta, ale jest ona tutaj doskonale złagodzona oraz posłodzona i w efekcie zapach jest bardzo, ale to bardzo przyjemny. Chyba się od niego uzależniłem.
Gdybym miał obstawiać jakie drewno zostało tu zawarte to postawiłbym na sandałowiec, a tymczasem opis mówi nam o cedrze. Może to on nadaje to wrażenie męskości? 
Tylko żeby było jasne: nie jest to zapach z kategorii typowo męskiej. 


Nie chciałbym Was naprowadzić na złe tory przy ewentualnym wyborze swojej świecy Vellutier. Jak wspominałem na początku nie jest łatwo opisywać te kompozycje, ale wierzcie lub nie są one piękne. :) Wszystkie łączy pewien wątek przewodni charakterystyczny dla marki. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale może sprawcą jest nośnik zapachu, czyli wosk parafinowo-rzepakowy? W każdym bądź razie wszystkie te zapachy mają perfumowany charakter, pastelowy wątek (co w odbiorze może przypominać plastelinę) oraz aksamitne wykończenie, które jakby nadawało im subtelnej delikatności. 
Wszystkie te trzy zapachy mają średnią moc rażenia, także wielbiciele killerów mogą być zawiedzeni. Ich raczej zachęcam do zapoznania się z ofertą wosków, ale o nie opowiem nieco później.


Podsumowując jestem bardzo zadowolony z zakupu tych świec. Podobają mi się wizualnie, zapachy uwodzą oraz doceniam przyłożenie dużej uwagi do detali. Jedyne co trochę mnie martwi to czas palenia, który wydaje się być dużo krótszy niż założone ponad 100 godzin, co w stosunku do ceny, daje nam niezbyt korzystny bilans. Chociaż nie zapominajmy, że otrzymujemy tu produkt wysokiej jakości, a to się ceni. 

Z czystym sumieniem polecam! :)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Kadzidło i Popiół - Aroma Home & Dorota Szelągowska