Chocolate Eggs - Yankee Candle

Do Wielkanocy pozostał już tylko miesiąc (i trochę) więc to chyba najwyższa pora przedstawić Wam jedną z nowości Yankee Candle przygotowaną na to święto. Nie skusiłem się na Sweet Bunny Treats, bo dla mnie był zbyt ciastkowy i słodki niczym lukier, ale za to wybrałem czekoladową bombę! Chocolate Eggs to mój wybór na tegoroczną Wielkanoc!


Nuty głowy: czekoladowy pudding, kakao
Nuty serca: cukier, żurawina
Nuty bazy: ekstrakt z wanilii

Pawello + czekolada + WNM :-)
Jak tylko zobaczyłem tę smakowita zapowiedź, wiedziałem że musi być moja i wierzyłem, że Yankee Candle nie zawiedzie mnie zawartością słoika i muszę już na stępie zdradzić, że jestem absolutnie kupiony tym zapachem, a może raczej... PRZEkupiony! Bo jak tu nie oprzeć się takiej dawce czekolady? I to trwającej nawet 150 godzin!
Ja tabliczkę czekolady potrafię zjeść w 15 minut (tak wiem, że znajdą się szybsi, ale jednak wolę się delektować), co jest mało ekonomiczne porównując do tego jak niewiele wosku w tym czasie ubędzie ze słoika. Drugą niewątpliwą i największą zaletą czekolady w świecy jest to, że nie idzie w boczki, brzuszki i... cycuszki (o ile się je posiada). Możecie być pewni, że jedyne co Wam przybędzie to doskonałe doznania spędzone w aromacie tej świecy!


Nie napisze nic odkrywczego o kompozycji Chocolate Eggs, gdyż pachnie ona po prostu mleczną czekoladą, choć jak tak się zastanowię to będzie taka czekolada 40%, bo nie jest w pełni słodka i wyczuwam w niej delikatną gorzkość ziaren kakaowca. Tym bardziej mając porównanie z Chocolate Bunnies (która z kolei dla mnie jest trochę orzechowa) jestem przekonany o niepełnej mleczności czekoladowych jajek od Yankee Candle.
Zanim ją kupiłem, słyszałem liczne porównania do mojego ukochanego Chocolate Layer Cake i muszę się zgodzić, że są one jak najbardziej podstawne. Zapachy na pierwszy niuch nosa są identyczne!


Dopiero mając obok siebie obie świece jestem w stanie wyodrębnić te subtelne różnice. Tort czekoladowy jest dużo "ostrzejszy" w odbiorze. Ma ogromną intensywność na sucho, a w paleniu wyrywa z kapci. To taka czekolada, nadziewana czekoladą i polana czekoladą. Istne czekoladowe szaleństwo! Do tego zapach wgryza się w ściany, poduszki, ubrania, kanapy, krwiobieg... ;)
Autentycznie czuć go jeszcze przez wiele dni po paleniu Stąd też słabsze i wrażliwe jednostki nosowe nie dawały rady CLC.
I tu właśnie z odsieczą przybywa ona: Chocolate Eggs!
Jest to dużo łagodniejsza wersja torcika, ale nie pozostająca w tyle w kwestii mocy zapachu. Wypełniła ona cały mój dom, nie zostawiając wolnych zakamarków, jednak po zgaszeniu, ze zrozumieniem grzecznie go opuszczała. No dobra, tu trochę skłamałem. Na drugi dzień zapach jeszcze doskonale unosił się w pomieszczeniu w którym była palona, ale nie wgryzł się złośliwie w w/w przedmioty jak CLC.


Jeżeli więc lubiliście Chocolate Layer Cake lub nie mieliście okazji go poznać, to szczerze polecam Wam zapoznać się z tą kompozycją, które powinny przypaść do gustu każdemu łasuchowi!
Ale uwaga! Zapach silnie pobudza ślinianki! Nie odpowiadam za skutki uboczne objawiające się silną potrzebą spożycia czegoś słodkiego. :)

Komentarze

  1. Mam w domu CLC i chyba drugiej takiej nie potrzebuje. Uwielbiam czekoladę, ale taka dawka monotonnej słodyczy to dla mnie za dużo ;p. Poza tym obecnie przerzuciłam się na bardziej... świeże aromaty. Chyba wiosny mi brak :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chocolate Eggs jest nieco mniej przytłaczające niż CLC, ale jeżeli masz już torcik i on Cię zadowala to rzeczywiście może nie mieć sensu posiadanie i tej świecy :)

      Usuń
  2. Od długiego czasu szukam idealnej czekolady w świecach. Miałm różne. Z goose creek homemade brownies, z village Brownie Delight, pełno wosków już nie pamietam jakich firm z ciastkowo czekaladowymi nutami i nawet udało mi sie ostatnio dorwać wosk yankee Chocolate Layer Cake. Ale niestety wszystkie one mi pachną produktem czekoladopodobnym :-( Po prostu nie czuję tego aromatu czekoladki, a jakiś chemiczny drażniący zapach. Nie wiem o co w tym chodzi, wszystkie te zapachy mają jak najlepsze opinie, a mi one nie odpowiadają i szukam dalej. Może moje powonienie jest jakies inne? Jak na razie najbardziej czekoladowo i nie sztucznie pachnie moja ulubiona świeca z yankee cappuccino truffle. Chciala bym kupić chocolate eggs, ale się boję, że będzie tak jak zwykle, czyli wyczuję jakąś nutę która mi się nie spodoba i świecę oddam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu jesteś wrażliwa na któryś ze składników czekoladowych świec i niestety tego nie przeskoczysz. To tak jak mnie drażnią cytrusy i ciężko mi się do nich przekonać. Ale na przestrzeni lat, mój gust bardzo ewoluował. Dojrzałem do niektórych zapachów. Dlatego z cytrusami nadal próbuje choć nieśmiało.
      Może i Tobie przyjdzie taki czas, gdy pogodzisz się z czekoladowymi świecami :))

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Seaside Woods - Yankee Candle