Unikat na dziś: Vanilla Satin - Yankee Candle


Są takie świece, które już chyba zawsze będą rarytasami, a ich kult nie przeminie. Jednym z takich zapachów jest Vanilla Satin od Yankee Candle.
Produkowana była bodajże tylko w latach 2013-2014 w limitowanej ilości i nigdy nie została wznowiona,. Dość szybko rozeszła się ze sklepowych półek. Później można było jeszcze upolować jej pozostałości w formie samplerów i wosków, a gdzieniegdzie i małych słoiczków, bo tu trzeba zaznaczyć, że była produkowana w każdym formacie, a nawet jako dyfuzory zapachowe z drewnianymi patyczkami, które do zeszłego roku były w portfolio marki. Na spokojnie jeszcze można je kupić i dziś!


Muszę się przyznać, że to nie moje pierwsze spotkanie z Vanilla Satin... Swój pierwszy słoik, nigdy nieodpalony, wymieniłem za Nature's Paintbrush, przez co trochę go znienawidziłem roztęskniony za swoją satynką. Nie ukrywam, że smutek ten pogłębił fakt, iż wartość Vanilla Satin drastycznie podskoczyła niedługo po tej transakcji, sięgając nawet 300zł! Cena utrzymała się do dziś, ale to i tak taniej niż na ebay, gdzie cena po kursie przewyższa nawet 600zł! Mogę nieco ostudzić emocje tych którzy doznali szoku: to nie jest najdroższa Yankee Candle jaką można spotkać. Poszperajcie po ebay'u i sami zobaczcie! 
Miałem również mały słoik, który wygrałem na licytacji charytatywnej, ale nie cieszył mnie on tak bardzo, jak mógłby to zrobić duży słój. Świeca pojechała aż do Czech (z nutką nadziei, że to ktoś z fabryki odkupuje ją jako wzornik do wznowienia produkcji! Złudne nadzieje...), a mi pozostało cieszyć się sporym zapasem samplerów i wosków, które upolowałem przez 4 lata - brałem prawie wszystkie na jakie trafiłem! Wosk jest nie do zdarcia! Wrzucony na kominek pachnie przez dużo dłuższy czas niż zapewnia producent!
Miałem też epizod ze wspomnianymi powyżej dyfuzorami, ale o nich więcej napisze poniżej.


Vanilla Satin stała się moim obsesyjnym celem kolekcjonerskim, ale wciąż nie byłem przekonany wydać 300zł na świecę. Czekałem na okazję cenową lub chociaż połówkę słoja, tak by koszt zakupu był możliwie jak najniższy. I wciąż żyłem nadzieją na wznowienie zapachu. Dlaczego ją straciłem i postanowiłem szukać swojej satynki właśnie teraz?
W zasadzie to nie wykluczam tego, że zostanie wyprodukowana reedycja, ale nawet jeśli do tego dojdzie to jest prawie pewne, że nie będzie ona w starej wersji graficznej. Stąd moje nagłe parcie na jak najszybsze znalezienie satynki!
Nie czekałem długo na odzew po opublikowaniu ogłoszenia... w większości był on nieco drwiący z tego, że szukam tej świecy do 150zł choć zaznaczyłem, że nie musi być nowa. Z jednej strony rozumiem, a z drugiej zrobiło mi się nieco przykro. Mając spore doświadczenie, wiem że można znaleźć ciekawe egzemplarze w niezłych cenach, a ja miałem ściśle określony budżet, którego nie chciałem przekroczyć. 
Ale kto się śmieje, ten się śmieje ostatni. Udało mi się znaleźć (albo to raczej on znalazł mnie) nowiuśki egzemplarz, który mieścił w się w moich oczekiwaniach finansowych! Byłem i nadal jestem przeszcześliwy! Pewne era mojego świecoholizmu się zakończyła. Jeszcze żadnej świecy tak uparcie nie pragnąłem!

Pewnie każdy myślał, że nigdy jej nie odpalę. Nawet ja sam! Ale nie zdradziłem Wam też drugiego powodu dlaczego akurat teraz tak bardzo chciałem zdobyć Vanilla Satin. To mój prezent od siebie dla siebie z okazji 30 urodzin, a że właśnie dziś jest ten dzień, którego nie mogę celebrować tak jak bym chiał w związku z obecną sytuacją epidemiczną w kraju (i co gorsza na świecie), to chociaż spełniłem jeden z zaplanowanych punktów, czyli odpalenie Vanilla Satin!
I już teraz mogę podzielić się z Wami wrażeniami!


Producent opisuje ją tak:



"Vanilla Satin to mieszanka aromatycznej wanilii z drzewem sandałowca i nutą delikatnych kwiatów."


Moim nosem jest to najpiękniejszy aromat wanilii z drzewem sandałowym jaki znam! Stąd też mój pęd za tym zapachem! To nie jest tak, że chciałem go tylko kolekcjonersko!
Dzięki Vanilla Satin czuję się otulony luksusem i jest to zapach na specjalne okazje, takie jak dziś! 
Jeżeli chodzi o obiecywane kwiaty to ja ich nie czuję, ale rzeczywiście da się tu wyczuć duże podobieństwo do Tahitian Tiare Flowers - a ten też bardzo lubię, mimo że kiedyś nie doceniałem. Jednak w paleniu stanowczo na pierwszym planie ramię w ramię idą w parze wanilia i sandałowiec.

Idealnie wyważona wanilia, aksamitnie (choć tutaj bardziej pasowałoby określenie "satynowo") wykończona drzewem sandałowym wprawia mnie w stan odprężenia. Można się tu dopatrzeć lekko kosmetycznego charakteru, coś pomiędzy balsamem, nutką pudru i subtelnym psikiem perfum, ale to wszystko tylko dodaje subtelności i elegancji (hmm a może subtelnej elegancji?) tej kompozycji. Jest ona bardzo glamour!



Naprawdę trudno mi napisać o zapachu coś więcej, gdyż jest on na tyle wyjątkowy, iż ciężko znaleźć porównanie pośród kompozycji które znam. Póki co nie pojawił się w ofercie żaden podobny zapach, tak więc można uznać Vanilla Satin za jedyną w swoim rodzaju!

Miałem również wspomnieć o dyfuzorze, czyli tzw. patyczkach zapachowych. Miałem z nimi dość długi epizod, gdyż sam zużyłem ok. 3 buteleczek, ale już przy drugiej uodporniłem się na zapach. Pierwszy flakonik pachniał bardzo intensywnie i nie sposób było go nie czuć, lecz z każdym następnym ta moc słabła, aż w końcu nie widziałem dalszego sensu w kupowaniu kolejnych. Swój zapas rozdałem na prezenty, lecz niestety nie dostałem feedbacku z użytkowania. 

Ale to o czym muszę wspomnieć, to piękna prezencja owego dyfuzora!




Napiszcie w komentarzu jakie Wy macie świecowe marzenia, a może już je spełniliście?

Komentarze

  1. Uważam, że kazdy powinien mieć takie świece w swoim domu:)
    https://arganhouse.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak miałam kiedyś z jedną świecą. 2x4. Z tą różnicą, że był to mój święty gral, którego nigdy wcześniej nie wąchałam. Potem był Evening Air, a ostatnio Moon on their Wings i Camouflage. Tak więc za każdą jedną potrzebą kryła się następna. Dziś chce w końcu wykorzystać zapasy.... trochę opamiętałam się z kupowaniem. Teraz myślę, że właśnie Nature's Paintbrush bym chciała i Season of Peace. Ciężko dostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja na szczęście nie mam już nic takiego MUST HAVE. Tylko nie umiem się powstrzymać, gdy pojawia się coś czego nigdy nie miałem... :)) wtedy rozum nie rządzi tylko kupuję :)

      Usuń
  3. Spóźnione życzenia urodzinowe i gratulacje spelnionego marzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Co nowego w Yankee Candle? - Targi Home Decor 2019