Afternoon Escape - Yankee Candle

Dziś zabiorę Was w iście letnie klimaty! A przynajmniej etykieta Afternoon Escape Yankee Candle skutecznie przeniesie nas w błogi letni czas spędzony w plenerze. Mnie osobiście kojarzy się ona z sielskością polskiej wsi, gdzie czas nie liczy się, a człowiek funkcjonuje w trybie świt-zmierzch. Obecnie właśnie mam ten stan będąc na urlopie w sercu Puszczy Augustowskiej, gdzie mogę zaznać prawdziwej ciszy i kontaktu z naturą. Uwielbiam ten czas!


Nuty głowy: cytryna, cyprys
Nuty serca: geranium, jaśmin, lilia
Nuty bazy: drzewo cedrowe, bursztyn, nuty drzewne 

Afternoon Escape to kontynuacja naszej wspólnej wycieczki po kolekcji Garden Hideaway. Oczekiwałem po tej kompozycji świeżej, "zielonej" i nieco ziołowej mieszanki, po czym nuty zapachowe w opisie zbiły mnie z tropu. Raczej nie spodziewałem się, by oczekiwania pokryły się z rzeczywistością.  I jak później się przekonałem tak właśnie się stało. Czar prysł.


Afternoon Escape to wyraźnie cedrowa kompozycja. Dość ciężkie, wytrawne i nieco męskie nuty dominują nad lekkością bukietu kwiatów i cytrusami. Są one jakby szkieletem całego zapachu, ale ostateczna fasada jest pokryta korą. Szorstką i wyrazistą w odbiorze.
Czytałem wiele porównań Afternoon Escape do Mountain Lodge i są one jak najbardziej podstawne, gdyż oba zapachy posiadają silnie dominujący aromat cedru, który można też odebrać jako dym z kominka.


W mojej ocenie Afternoon Escape jest trochę zbyt ciężki jak na letnie dni. Może lepiej sprawdzić się wieczorami, szczególnie takimi pochmurnymi, a już na pewno najbardziej go widzę w jesiennej aurze. Miałem okazję palić tę świecę w różnych warunkach pogodowych i najlepiej sprawdziła mi się w pochmurny, poburzowy letni wieczór nad wodą, gdy powietrze staje się lżejsze i znośniejsze. W upalne dni był nie do przetrawienia. Dymne, czy też drewniane nuty są stanowczo za ciężkie na i tak wystarczająco już gęste powietrze.


Niestety mój egzemplarz posiada kopcący knot - muszę go maksymalnie skracać przez co świeca ma tendencję do tunelowania. Moc zapachu średnia, ale wyczuwalna, czasem męcząca.
Jestem nieco rozdarty czy polecić Wam ten zapach. Wolałbym pozostawić to indywidualnej ocenie, bo nie jest to moja kategoria zapachowa, ale wiem, że kompozycja ma wielu zwolenników więc chyba warto spróbować jeżeli powyższy opis sprawił, że pomyśleliście "to może być zapach dla mnie. :)

Ja jestem nieco rozczarowany, bo niepotrzebnie wykreowałem sobie wizję zapachu zanim w ogóle poznałem jego nuty zapachowe. Lekcja na przyszłość! :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Seaside Woods - Yankee Candle