Garden Picnic - Yankee Candle


Choć od premiery Garden Picnic Yankee Candle z kolekcji Garden Hideaway minęło już naprawdę dużo czasu, to dopiero teraz zebrałem się aby zrecenzować dla Was ten zapach. Przyznam szczerze, że ta opieszałość wynika z faktu, iż zapach nie zachwycił mnie na tyle by rzucić się do pisania recenzji, a z racji małej ilości czasu na blogowanie, wybierałem zapachy bardziej ujmujące mój nos. A druga strona medalu, jest taka, że nie chciałem zmarnować pracy włożonej w zrobienie zdjęć! :)



Nuty głowy: słodka morela, gruszka Nashi, nektarynka
Nuty serca: brzoskwinia, irys, lilia wodna
Nuty bazy: piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe

Wiem, że wstęp nie jest zachęcający, jednak jestem przekonany, że Garden Picnic znajdzie wielu zwolenników. Ja sam nie jestem zupełnie na nie, ale odnalazłem tutaj połączenia, które nie do końca mnie przekonały.
W pierwszym odczuciu, kompozycja wydaje się być typowo owocowa, bo takie nuty odnajdziemy w górnej warstwie, jednak jak zagłębimy się bardziej to bez wahania poczuć można rześką kwiatową domieszkę charakterystyczną dla wiosennych i wodnych mieszanek jak np. Water Garden (ten starszy) czy Happy Spring.



Owoce jakie tu wyczuwam to brzoskwinie (są cudne!), morele, cytryny i arbuz. I to właśnie ten ostatni drażni mnie i nie pasuje, choć pewnie jego obecność to złudzenie połączenia owoców i lilii wodnej. I choć zapach generalnie znoszę to nie odczuwam przyjemności z palenia tej świecy. Myślę, że spodoba się wielbicielom Market Blossoms, bo w mojej ocenie mają one wspólne nuty w dalszych warstwach kompozycji tj. bergamotkę i drzewo sandałowe - lekko kwaśne i aksamitne wykończenie.

Nie powiem, że polecam, ale też nie zniechęcam. Najlepiej sprawdzić na własnym nosie! :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Seaside Woods - Yankee Candle