Mountains - Kringle Candle

Witajcie po prawie dwumiesięcznej przerwie od blogowania! Już naprawdę głupio mi się tłumaczyć dlaczego tak długo milczałem. Nie chciałem robić nic na siłę, ale moja pasja do świec nie zaginęła w tym letargu! O nie, nie! Co to, to nie! Kupowałem na potęgę i nawet wleciało do kolekcji pare unikatów, ale teraz pragnę skupić się na nowościach, które pojawiły się w ostatnim czasie, a mam ich do nadrobienia naprawdę wiele!
Jakiś czas temu dostałem pachnąca paczkę od Kringle Candle Polska z czterema tumblerami z nowych kolekcji. Jedną z nich jest kolekcja Zen nawiązująca do kultury Japonii. Nie ukrywam, że trochę jestem z nią na bakier, ale na szczęście do poznania zapachów nie potrzebuję posiadać takiej wiedzy. 

Kolekcja Zen urzekła mnie nutami zapachowymi dlatego też wybrałem z niej dwa zapachy, ale później urzekło mnie coś jeszcze, ale o tym poniżej.

Dzisiaj na świecznik bierzemy Mountains! Oto co obiecuje nam producent:

Nuty głowy: bergamotka
Nuty serca: jagoda jałowca, róża, jaśmin
Nuty bazy: drzewo sandałowe, piżmo, paczula

Byłem nieco zaintrygowany takim połączeniem zapachów. Połowę z nich uwielbiam, a drugiej nie znoszę także było ryzyko, ale ja lubię tę nutkę niepewności co to będzie! Bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! I ja sobie mogę spokojnie nalać lampeczkę! :)


Kompozycja to dla mnie strzał w dziesiątkę! Jest to zapach z kategorii "tych do weekendowego sprzątania", bo charakteryzuje go świeży, nieco chłodny i praniowy wydźwięk. Osobiście nie jestem entuzjastą takich kompozycji, ALE są takie które do mnie trafiają. Tu jestem zero-jedynkowy: albo mi się podoba, albo nie. I tutaj zdecydowanie jest to MÓJ zapach z kategorii świeżych!

Nie chciałbym Was zostawić z takim surowym opisem zapachu, ale złożoność tej kompozycji nieco utrudnia mi zadanie. Na pewno połączenie tak skrajnych olejków jak sandałowiec i paczula dało ciekawy efekt. Czuć delikatny pazur, ale mocno okiełznany łagodnością drzewa sandałowego. Bergamotka nadaje efekt świeżości i chłodu, ale czuć ją tylko momentami lub przy nachyleniu się nad świecą. Myślę, że to głównie ona nadaje wyraz tej kompozycji i sprawia, iż ma ona w sobie chłodny górski charakter nawiązujący do nazwy zapachu. 
Osobiście nie wyczuwam zawartych tu kwiatowych nut, choć wydaje mi się, że jaśmin po cichu robi tu swoje. :)

Obawiam się takich kompozycji ze względu na wywoływane przez nie migreny, ale tu na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Zapach jest bardzo przyjemny i o wyważonej mocy. Bardzo dobrze wyczuwalny, ale nienachalny.  Świeca bardzo szybko osiąga basen dzięki trzem knotom. Po prostu same zalety, ale.. niewątpliwą zaletą jest przepiękna grafika na tumblerze, która bardzo mnie zaskoczyła! Wybierając świece w sklepie internetowym widziałem tylko front z nazwą zapachu, a cały słój ma piękny górski obrazek i nawet znalazło się miejsce dla uroczego wróbelka. :)
Będzie z tego słoja piękny świecznik, bo już teraz widzę, a wypaliłem połowę świecy, jak fajnie podświetlają się te obrazki migoczącymi płomykami.



Uważam to za duże niedopatrzenie, że nie można zobaczyć całego tumblera, gdyż etykiety są mocną stroną tej kolekcji! Wiadomo, wpierw kupujemy oczami. :)

Polecam!  :)

Komentarze

  1. Paweł coś cię tu mało ostatnio. Liczę na poprawę, bo lubię czytać twoje posty. Dawaj te wszystkie nowości, które tam kitrasz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to miłe <3 postaram się znów zachować regularność ale po prostu ciężko znaleźć mi na wszystko czas :(

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Jesienny Deszcz Doroty Szelągowskiej - Aroma Home

Dareeek! Czyli świeczka Nivea, która pachnie jak krem Nivea

Seaside Woods - Yankee Candle